Archiwa tagu: sianokosy

Bezrobotna, a robotna?!

No tak… zamilkłam prawie na amen.

Ale wracam-może nie ze zdwojoną siłą, bo moja siła obecna, tu i teraz wynosi -50, ale z zapałem nieustającym ;)

Postaram się, ani słowem nie wspomnieć, o zabawach w chowanego ze skarpetami i babcią! Promis! ;)

Może najpierw przystąpię do aktu samochwalenia. Może niezbyt pięknie, ale trudno. No więc, zaczynam jakieś mini zabawy w kuchni! Broń Boże nie mam na myśli niczego, co nie ma związku z kulinariami ;) Dla jasności-zajęłam się…babeczkami! Żeby było jaśniej jeszcze- takimi do jedzenia, z mąki, jajków itd. Dla jasności już zupełnej i ostatecznej- posiłkuję się swoją super cudną i w ogóle „och i ach” książką, zakupioną za moją ostatnią wypłatę (tak, zrezygnowałam z pracy, ale tu na miejscu mam jej teraz po kokardę). O taką o:

Pk1140168

a to moje pierwsze wypieki- babeczki marchewkowe (to coś na górze, to kandyzowana marchewka, nie łosoś ;) )

P1140171P1140176

To drugie- waniliowe, tym razem z miętą z ogródka ;)

 

P1140311

No dobra, babeczek już więcej nie było, bo były… SIANOKOSY!

Wspaniała wiadomość jest taka, że już dzisiaj jestem prawie po sianokosach! (hip hip hurrrrra!!!!) siano- SUCHE (bo najbardziej się obawiałam, że suchego, to ja już nie zbiorę) jest już w stodole, pod dachem, „bezpieczne”!! Została jeszcze 1 przyczepa do rozładowania, ale już ją sobie na dzisiaj odpuściliśmy, grunt, że ponad 500 kostek suchego siana MAMY! :)
Wiecie jaki to kamień z serca, dla „rolnikopodobnego” tworu jakim jestem ja? WIELKI! ;) Ogromny głaz spadł mi z serca, bo ostatnia pogoda doprowadzała mnie do stanów depresyjno wściekliznowych na zmianę! W takich sprawach jest się totalnie zależnym od pogody, no, chyba, że się ma rakiety odganiające deszcz (ha! wiem, o takich co mają! I bynajmniej nie Putina mam na myśli! :P), lub też zna się jakieś magiczne przyśpiewki (jak jacyś Indianie gdzieś tam- na bank mają  takie!). Ja niestety, ani tego ani tego nie mam, więc zdana byłam na kapryśną pogodę… Ale już po! Teraz, byle do 2 pokosu…

telerik_edited_image(16)

Jak już gładko zeszłam z tematów kuchennych, na bardziej gospodarskie, to się pochwalę znowu- tym razem nie siebie, ale tatę mego szanownego :) Oto jakie cuda mi wyczarował! Już stoją takie 4 boksy (zdj. nie bardzo aktualne). Zostanie jeszcze 1 do zrobienia, paśniki, no i poprzeczki między boksami, coby mi kozie towarzystwo trzymało się w ryzach ;) TAM GDZIE POWINNO, a nie tam, gdzie sobie wymyśliło, że powinno ;)

P1140235 P1140239 P1140223

 

Przy okazji remontu i przeprowadzki kóz z gliniaka (niestety, ale tam jest potrzebny remont najgeneralniejszy z możliwych…), złapałam za pędzel i pomalowałam wapnem ściany (jak i kojce). Buła i Gruby też mają świeżo i czysto :)

P1140247

 

 

Ja tymczasem się odmeldowuję i udaję na zasłużony odpoczynek. Muszę się jeszcze tylko pozbyć wrednej drzazgi z kolana (takiej sianowej) i legnę jak zabita, ale z poczuciem dopełnienia misji! Zwierzątkowie będą mieli co jeść! :)

telerik_edited_image(15)